Dziś jak co dzień, szósta z minutami, dzieci już coś mamroczą – chyba czas wstać. Śniadanie, „Psi Patrol”, kawa. Mentalnie przygotowuję się do pracy, chociaż tak mi się strasznie nie chce. 8:45 Dobra – odhaczyć kolejne zlecenie dla stałego klienta – grafika i html newsletter z ciuchami XXL – wymarzony job. Godzina 17.30 ufff, sam nie wiem jak to się stało, ale znowu zdążyłem! Klient zadowolony, z rana kobiety dowiedzą się, co mogą kupić, by szczuplej wyglądać.

Z pewnością nie tylko ja mam dosyć nudnej pracy. Cała nadzieja w kolejnej – czwartej rewolucji industrialnej, która zmieni radykalnie nasz świat, dając nam czas na ważniejsze sprawy, bez myślenia o robocie – a to właśnie o robocie mowa, a raczej o wielu robotach i botach które pozbawią nas pracy.

Kilka dni temu ruszyły pierwsze automatyczne busy komunikacji miejskiej w szwajcarskim mieście Sitten. Testowe, jedenastoosobowe SmartShuttles będą wozić bez kierowcy podekscytowanych pasażerów – na razie w żółwim tempie, 20km/h.
Nie tylko busy będą się same poruszać, każdy szanujący się producent samochodów ma już prawie gotowy taki model auta – po imprezie zamiast taksówki przyjedzie po nas własny automobil i zawiezie nas bezpiecznie do domu. Również samochody ciężarowe dostaną autopilota, w USA już od roku, w ramach testów, pierwsze ciężarówki Mercedesa poruszają się po drogach publicznych w stanie Nevada.
W Polsce zatrudnionych jest około 500 000 kierowców, czy zdają sobie sprawę co ich czeka? Również na wodzie zaczynają pojawiać się bezzałogowe statki, promy i barki. Armatorzy planują zastąpić przede wszystkim kontenerowce automatycznymi jednostkami, tnąc koszta transportu.
Ale zanim jeszcze kierowcy wraz z marynarzami ustawią się w kolejce do urzędu pracy to wcześniej właśnie urzędnicy, o ironio, będą musieli sobie znaleźć nową pracę, a to za sprawą coraz inteligentniejszego oprogramowania komputerowego, które bez problemów podoła np. zadaniom które wcześniej wykonywała Pani magister z ZUSu. Według szacunków w samej Unii Europejskiej, w ciągu najbliższych kilku lat, straci pracę kilkaset tysięcy osób z administracji, bankowości etc.
Ale to jeszcze nie koniec – roboty przemysłowe stają się coraz atrakcyjniejsze – nawet w Chinach zastępują coraz więcej pracowników, nie tylko z powodu coraz tańszych maszyn ale również z powodu stosunkowo prostej obsługi i bezpiecznej współpracy z człowiekiem, trafiają już nawet do małych firm produkcyjnych.
Nie zdziwcie się jak zobaczycie u Pana Zbyszka na rogu samodzielnie spawającego robota. Branża robotyki ma być wkrótce najbardziej prężną gałęzią gospodarki, od domowych robo-odkurzaczy do maszyn samodzielnie budujących domy – wszędzie znajdą zastosowanie.

Jeśli myślisz że ciebie nie zastąpi maszyna, bo pracujesz umysłowo i jesteś specjalistą, to się mylisz.
Wielkie koncerny informatyczne jak Google, Microsoft lub IBM pracują skutecznie nad sztuczną inteligencją, która znajdzie szerokie zastosowanie. Na przykład firma IBM ze swoim inteligentnym superkomputerem „Watson” już analizuje akta pacjentów szpitali stawiając poprawną diagnozę dokładniej i o wiele szybciej niż człowiek. Każdy lekarz z krwi i kości diagnozuje pacjenta według swoich doświadczeń i wiedzy lekarskiej którą nabył nie rzadko wiele lat temu. Nie ma on szans z komputerem, który ma w swojej bazie miliony historii chorób oraz aktualne badania naukowe, pozwalające na zdiagnozowanie nawet bardzo rzadkich chorób. Znam z bliskiego otoczenia wiele przypadków, gdzie lekarz stawiał błędną diagnozę lub wysyłał do kolejnych specjalistów, by po miesiącach katorgi dowiedzieć się, co rzeczywiście dolega pacjentowi.

Podobnych przykładów, gdzie człowiek nie radzi sobie z ogromem informacji jest wiele. Nasze naturalne ograniczenia nie dają szans konkurować z maszyną. Faktem jest, że nasze życie robi się coraz bardziej złożone, dlatego mamy coraz większy problem podołać, coraz to większym, wymaganiom, a komputery i roboty zaczynają wykonywać pracę sprawniej – więc dlaczego nie oddać im naszej pracy?

Dzięki robotyzacji i nowym technologiom powstaną również nowe zawody i miejsca pracy, co na pewno trochę spowolni „dehumanizację” rynku. W najbliższych kilku latach pracę ma stracić około 6 milionów ludzi w krajach industrialnych, ale również dzięki robotyzacji powstanie ok. 2 mln. miejsc pracy, głównie dla fachowców.

Oczywiście ten proces transformacji będzie trwał dziesiątki lat, zanim większość z nas straci pracę.
Co dalej? Jak wiemy, system państw opiera się na ludzkiej pracy, podatkach, opiece zdrowotnej itd. Jeśli nikt nie będzie pracował to system powinien się rozpaść – tak nas przynajmniej uczono.
Jest na to prosty pomysł, planowane jest opodatkowanie robotów i stworzenie funduszy, a nam ludziom będzie wypłacany bezwarunkowy dochód.
Może wreszcie zyskamy czas, by spędzać go z bliskimi, by przeczytać nieprzeczytane książki, obejrzeć nieobejrzane filmy i odwiedzić miejsca, które tak bardzo chcieliśmy zwiedzić.

Paweł Raszeja

Facebooktwitter