Stosunkowo niedawno odkryłem ponownie serię „Star Trek: Następne pokolenie” (The Next Generation, 1987-1994), która zawitała w 90 latach w naszych domach. Byłem naprawdę zaskoczony – wcześniej niedostrzeżoną jakością tej serii. Ciekawa fabuła niektórych odcinków mogłaby spokojnie sprawdzić się na dużym ekranie. Ale najbardziej zdumiała mnie pozytywna, humanistyczna wizja przyszłości, przeplatana często filozoficznymi aspektami, co rekompensowało, niekiedy powierzchownie prowadzoną, fabułę.

Pierwszy serial „Original Series” miał swoją premierę w 1966 roku w stacji NBC. Pomimo rewolucyjnej koncepcji i obsady, film okazał się komercyjnym niewypałem i zaledwie po trzech sezonach został zdjęty z programu. Aby zamortyzować wysokie koszta produkcji, serial sprzedano innym stacjom, które na okrągło wyświetlały serial. Film nie tylko zyskał rzesze wiernych fanów, ale był inspiracją, również w walce o prawa człowieka.

Obsadzenie ważnego członka załogi (Nyota Uhura) czarnoskórą kobietą w czasach kiedy Afroamerykanie walczyli o swoje prawa, było kontrowersyjnym fenomenem. Kiedy w jednym odcinku Uhura pocałowała białego mężczyznę, stacje z południowych stanów zbojkotowały film. Również obsadzenie innych ważnych ról Japonczykiem (Hikaru Sulu), 20 lat po drugiej wojnie lub Rosjaninem (Pavel Chekov) w gorącym okresie zimnej wojny było odważnym i planowanym posunięciem – „Star Trek has changed the face of television.” wspomniał Martin Luther King.

Autor Star Trek’a Gene Roddenberry nie ukrywał, że użył swojego dzieła do propagowania wizji przyszłego świata: w którym nie ma podziałów, gdzie respektuje się wszystkie formy życia, nawet jeśli są sztuczne. W którym konsumpcjonizm stracił siłę napędową i został zastąpiony osobistym rozwojem. W wielu filmach odbijały się echem aktualne problemy świata jak nacjonalizm, rasizm, seksizm, czy wojny – z którymi poradzono sobie już wieki temu.

Serial inspiruje już od pół wieku wielu naukowców i wizjonerów, dla których technologie z filmu stały się wyzwaniem, a niektóre z nich są już w codziennym użytku. Star Trek zainspirował również mnie, wierzę, że to nie utopia i za jakiś czas podołamy wielu problemom świata. Film przestaje być science-fiction pod względem technologii, od nas zależy by pod względem społecznym przestał również nim być – by przyszłość miała znowu przyszłość.

Paweł Raszeja

 

P.S.

Jeszcze tej jesieni, uniwersum Star Trek’a rozszerzy się o nowy serial „Star Trek: Discovery”. Mam nadzieję że film przejmie ideę Roddenberry’ego i nie będzie pustą strzelanką w kosmosie, jak aktualne wersje kinowe.

Facebooktwitter